Rodzice
Dieta karmiącej mamy | Dieta karmiącej mamy |
|
|
|
Dieta karmiącej mamy
To samo co wszyscy zdrowi ludzie którzy opierają swoją dietę na piramidzie zdrowego zywienia. W pierwszych tygodniach po porodzie, kiedy kobieta jest zmęczona i podenerwowana, przyda jej się więcej zielonych warzyw oraz kasz, bogatych w witaminy w grup B. Te witaminy maja zbawienny wpływ na osłabiony układ nerwowy.
Nie ma takiej potrzeby, jeśli kobieta ma jeszcze zapas kalorii z okresu ciąży. Ale jeśli wróciła już do wagi sprzed ciąży można zwiększyć dzienną dawkę kalorii o ok. 500 kcal. Dziennie na karmienie zużywamy ok. 300-700 kcal.
Pijemy półtora-dwa litry płynów dziennie (wliczając zupę, soczyste owoce), ale jeśli pragnienie jest duże, można pić znacznie więcej.
Trudno powiedzieć, które produkty są bezpieczne i nie wywołują alergii. Jeśli dziecko ma rodziców alergików, to powinno się postępować następująco: najpierw mama je to co dano jej w szpitalu. Jeśli z dzieckiem nic się nie dzieje do diety powoli wprowadzamy nowe produkty – jeden przez 3-5 dni, cały czas obserwując dziecko. Jeśli nie ma rodzinnych obciążeń, można jeść wszystko. Jeśli jednak okaże się, że jakiś produkt uczula malucha, należy znaleźć winnego.
Nie jest łatwo określić, co tak naprawdę może zaszkodzić dziecku. Smażone potrawy nie są zdrowe, ale tylko dla wątroby mamy. Dziecku nie robi żadnej różnicy, czy mama zje kotleta z panierką czy pieczony schab. Dopiero gdyby dietą zawładnęły tłuszcze nasycone, a nienasycone kwasy tłuszczowe zostały całkowicie wyeliminowane z jadłospisu nie byłoby to zdrowe.
Jeśli dziecko ma alergie lub nietolerancję pokarmową na białko mleka krowiego, mleko z diety mamy znika zupełnie. Jeśli nie – może je pić. Zalecenie by nie pić zbyt dużo mleka są bez sensu, bo albo coś nam służy, albo nie.
Jakie warzywa należy jeść przy kolce? Nie ma co unikać warzyw wzdymających (kapusta, cebula, czosnek, kalafior, brokuły), bo to co działa wzdymająco na mamę, nie musi działać tak na dziecko. Większości dzieci kapusta czy czosnek zupełnie nie przeszkadzają. Paradoksalnie, obserwuje się częściej niekorzystne reakcje na marchewkę niż na niebezpieczne brokuły.
Jak najbardziej może jeść buraki, brokuły, kiwi, śliwki suszone, surowe jabłka (generalnie surowe owoce i warzywa ze względu na błonnik), pieczywo pełnoziarniste, pestki dyni, kasze, otręby pszenne. Produkty te, przetworzone przez organizm mamy, nie będą wpływać rozluźniająco na kupkę dziecka. Oczywiście, jeśli któryś ze składników nie będzie przez dziecko mile widziany, i pojawi się negatywna reakcja (kolka, wysypka, kupka z drobinkami krwi), trzeba będzie z niego zrezygnować.
Czasem po pół godzinie, czasem dużo później. Ale reakcja alergiczna może się pojawić nie za pierwszym razem, tylko dopiero przy kolejnym posiłku. Dlatego w przypadku podejrzenia alergii proponujemy stopniowe wprowadzanie nowości. Trzy-pięć dni próbowania nowego produktu to czas, w którym zorientujemy się, czy służy on dziecku, czy nie.
Jeśli podejrzewamy alergię pokarmową, to może być niezbędna dieta eliminacyjna. Nie rezygnujemy jednak ze wszystkiego, tylko eliminujemy jeden, dwa podejrzane składniki (i wszystko to, co je zawiera) na przynajmniej trzy tygodnie. Jeśli w tym czasie jest poprawa, to znaczy, że strzał był celny. Wtedy nie jemy tych produktów, przez co najmniej 2-3 miesiące. W tym czasie możemy jeść inne rzeczy, co do których mamy pewność, że nie szkodzą maluchowi. Jeśli poprawy brak, znaczy, że strzał był niecelny i wtedy można wrócić do jedzenia wyeliminowanego składnika, zabierając jakiś inny potencjalny alergen. W trakcie alergii pokarmowej trzeba działać trochę intuicyjnie i skorzystać z listy podstawowych alergenów, zaczynając od mleka (jego przetworów i wszystkiego, co je zawiera), jajek i pszenicy.
Jeśli dieta jest bardzo uboga, suplementacja niewątpliwie będzie potrzebna. Zwykle jednak eliminacja dotyczy jednego, dwóch składników, a wtedy można tak zbilansować codzienne posiłki, żeby niczego organizmowi nie brakowało.
Powinna się przygotować na reakcję dziecka. Nawet, jeśli maluch zareaguje negatywnie (choć to wcale nie jest pewne przy jednorazowym odstępstwie od diety), objawy nie powinny być bardzo silne i stosunkowo szybko miną.
Rozsądnie przeprowadzona pod kierunkiem lekarza alergologa nie tylko nie szkodzi , ale i pomaga. Dzięki niej alergeny pokarmowe nie atakują niepotrzebnie niedojrzałego jeszcze układu pokarmowego ani systemu odpornościowego niemowlęcia. Zwykle po drugim-trzecim roku życia organizm dziecka uczy się tolerować alergeny, które wcześniej mu szkodziły. Wtedy (po konsultacji z lekarzem) można uznać je za bezpieczne.
Może się odchudzać, ale rozsądnie. Nie wchodzą w grę żadne głodówki, diety jednoskładnikowe, sztuczne wspomagacze, tylko najzwyklejsze w świecie ograniczenie dobowej dawki kalorii. Bywa, że wystarczy o połowę zmniejszyć porcję śniadań i kolacji i zrezygnować z jedzenia między posiłkami. To w połączeniu ze zwiększonym zapotrzebowaniem na kalorie plus ruch (szybki marsz na spacerze) powinno szybko dać widoczne efekty.
Poprosić męża, aby przygotował więcej kanapek (przed wyjściem do pracy) – najlepiej z ciemnego pieczywa z wędliną, serem, jajem, warzywami. Warto mieć pod ręką szybkie, zdrowe przekąski (pestki dyni, słonecznika, kiełki, rodzynki, suszone morele, banany, śliwki, orzechy) i świerze owoce. W jeśli mamy kogoś chętnego do pomocy, warto go poprosić o przygotowanie łatwych do podgrzania dań obiadowych.
|